Przez szybę piekarnika

Blog zrodzony z pasji do gotowania i chęci dzielenia się nią z innymi

Wpisy

  • poniedziałek, 07 listopada 2011
    • Jesienna misa biszkoptowa pełna jabłek

      Jesienna misa biszkoptowa

      Jesień. Lubię jesień. Kolory, zapachy, ta różnorodność wśród warzyw i owoców. Jesienią obchodzę urodziny, jesienią też grzeję się w ostatnich promieniach ciepłego słońca. Jak nie kochać jesieni?! Tegoroczna jeszcze wyjątkowo nas rozpieszcza - pogoda jest wręcz wymarzona. Tym razem prezentuję Wam wypiek, który mnie wydaje się bardzo jesienny. Biszkopt pełen jabłek i żurawiny - słodki, wilgotny i naprawdę jesienny. Warto dodać, że powstał w ramach testowania naprawionego piekarnika - test biszkoptu udał się doskonale :) A nadzienie? Mój totalny wymysł z tego, co znalazłam w domu - tj. jabłka pozostałe po kompocie, resztki wina i jeszcze parę innych. Nie jest to żadna regularna receptura, tak więc podaję tak, jak sama przygotowywałam. Niech będzie to inspiracją dla wszystkich fanów jesieni.

      Jesienna misa biszkoptowa

      Składniki biszkoptu:

      • 4 jajka (osobno białka i żółtka)
      • 100g cukru pudru
      • 100g mąki
      • 2 łyżki gorącej wody

      Białka ubić na sztywną pianę. Do żółtek dolać gorącą wodę i spienić za pomocą miksera. Stopniowo dosypywać cukier puder, aż uzyskamy jasny i gładki kogel-mogel. Następnie dosypujemy mąkę. Gdy masa będzie już dobrze wymieszana delikatnie wmieszać ubite wcześniej białka. Ciasto przelać do małej tortownicy wysmarowanej tłuszczem. Piec w 180°C przez ok. 30 min (przed wyjęciem sprawdzić drewnianym patyczkiem). Wystudzić. Nie martwić się, jeśli biszkopt opadnie :)

      Składniki na masę jabłkową:

      • jabłka z domowego kompotu lub świeże, jeśli macie ochotę
      • białe wino (u mnie półwytrawne)
      • budynie waniliowe (proszek)
      • suszona żurawina
      • cukier
      • cynamon (mój kompot gotowałam z korą cynamonu, więc tej przyprawy nie dodawałam już do samej masy)

      Do garnuszka przełożyć odsączone z wody jabłka. Chwilę przesmażyć, następnie podlać winem (w takiej ilości, żeby jabłka były zanurzone w nim do połowy) i poczekać, aż alkohol odparuje. Jabłka dusić do momentu, aż zaczną się intensywnie rozpadać. Wówczas dodać proszek budyniowy - w zależności od ilości masy jedno lub dwa opakowania proszku budyniowego. Intensywnie mieszać, zagotować podobnie, jak zwykły budyń. Dosypać żurawinę - więcej lub mniej, zależnie od tego czy ją lubimy. Można użyć także rodzynek. Doprawić cukrem jeśli jest taka potrzeba. Ewentualnie dosmaczyć cynamonem.

      Biszkopt wydrążyć w środku - wyjęte ciasto odłożyć do osobnej miski. Do tak przygotowanego biszkoptu przełożyć masę jabłkową i wyrównać. Odłożone ciasto pokruszyć na mniejsze kawałki i posypać nimi wierzch deseru.

      Smacznego!

      J

      Przepis prosty, szybki i idealny jeśli chcemy wykorzystać "kompotowe pozostałości". Dodaję go więc do durszlakowych akcji TANIE GOTOWANIE oraz SEZON NA JABŁKA:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Jesienna misa biszkoptowa pełna jabłek”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rafasia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 listopada 2011 10:16
  • sobota, 05 listopada 2011
    • Zapiekanka pasterska (Shepherd's pie)

      Zapiekanka pasterska

      - Kochanie masz jakiś pomysł na obiad? Może masz ochotę na coś specjalnego?

      - No wiesz, właśnie tak myślałem, ale nie wiem czy to nie jest zbyt czasochłonne.

      - No powiedz.

      - Nie, nie, to chyba jednak nie jest dobry pomysł.

      - Nie daj się prosić, powiedz po prostu.

      - Myślałem o zapiekance jakiejś...

      I o to jest :) Wyszukana w Internecie, przygotowana w zaciszu domowej kuchni, w naprawdę rozsądnym czasie. Przyznać muszę, że mięso wyszło naprawdę smaczne - na pewno będę korzystać z tego sposobu przyrządzania go. Ziemniaki potraktowałam trochę po macoszemu, ponieważ z braku praski skorzystałam z blendera. Wyszły więc może trochę za mało puszyste, ale i tak całość okazała się naprawdę doskonała. Dlatego też dzielę się z Wami tym przepisem, polecając go z czystym sumieniem.

       

      Składniki:

      • olej do smażenia
      • 1 spora cebula
      • 500g mięsa mielonego (u mnie z szynki)
      • 1 marchew
      • 1 łyżeczka mąki
      • 200 ml wody
      • 1 kostka bulionowa (wołowa)
      • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
      • 1 łyżka octu balsamicznego
      • sól i pieprz
      • 3 duże ziemniaki
      • 15 ml mleka
      • 1 łyżka masła
      • sól i pieprz

      Ziemniaki ugotować, przygotować z nich puree: najlepiej przeciskając przez praskę oraz mieszając z masłem, mlekiem, solą i pieprzem. Im bardziej puszyste tym lepiej.

      Do szerokiego garnka (lub na patelnię) wlać odrobinę oleju i rozgrzać. Cebulę pokroić w drobną kostkę i zeszklić na gorącym tłuszczu. Następnie dodać mięso i podsmażać, aż będzie ścięte. Posypać mąką i dokładnie wymieszać. Następnie dolać wodę i wkruszyć kostkę rosołową. Marchew zetrzeć na tarce o grubych oczkach i dodać do mięsa. Dodać przecier pomidorowy oraz ocet balsamiczny. Doprawić solą i pieprzem. Gotować tak długo, aż sos się zredukuje i zagęści.

      Uduszone mięso przełożyć do żaroodpornego naczynia i wyrównać. Na to wyłożyć wcześniej przygotowane puree. Piec w 180°C przez około 20 min (ziemniaki na wierzchu powinny się ściąć). Przed podaniem można posypać natką pietruszki.

      Przepis dodaję do durszlakowej akcji Festiwal Kuchni Brytyjskiej 2011

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Zapiekanka pasterska (Shepherd's pie)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rafasia
      Czas publikacji:
      sobota, 05 listopada 2011 09:11
  • piątek, 04 listopada 2011
    • Bananowiec bez pieczenia

      Bananowiec

      Chyba w każdej kuchni zdarzają się kryzysy. Rzecz jasna bywają one różne, aczkolwiek co do ich występowania mam absolutną pewność. Mnie dopadł jakiś czas temu, gdy zostałam postawiona przed okropnym faktem - piekarnik nie działa! Gorzej, że dowiedziałam się o tym, gdy na stole stała już forma wypełniona świeżo ukręconym ciastem ze śliwkami :/ Dobrze mieć wówczas w pobliżu kogoś z działającym piekarnikiem :)

      Stan "bezpiekarnikowy" utrzymywał się jakiś czas, co zaowocowało nową książką kucharską w mojej kolekcji ("Ciasta bez pieczenia", Biblioteczka Poradnika Domowego). Dziś więc prezentacja pierwszego deseru z wielu zaznaczonych do wypróbowania. Dlaczego to fajny przepis? Bo do przygotowania tego ciasta potrzeba niewiele składników, a co więcej można tu wykorzystać banany, które mimo, że są już bardzo słodkie, to jakoś nikt nie ma na nie ochoty :) Zachęcam - ciekawy smak i niski koszt to największe zalety bananowca.

       

      Składniki:

      • 2 galaretki cytrynowe
      • 1 galaretka bananowa (nie znalazłam, zastąpiłam brzoskwiniową) 
      • 6 dojrzałych bananów (4 do masy mogą być nawet BARDZO dojrzałe, 2 do dekoracji) 
      • 150g masła
      • 300g cukru (użyłam light muscovado - stąd ciemniejszy kolor ciasta)
      • 1 żółtko
      • ok. 300g okrągłych biszkoptów

      Galaretki rozpuścić w połowie zalecanej ilości wody (osobno cytrynową i bananową), a następnie wystudzić. 4 banany rozgnieść widelcem na mus. Masło utrzeć z cukrem oraz żółtkiem, następnie dodać mus bananowy i wystudzone galaretki cytrynowe. Dokładnie wymieszać. 

      Na dnie tortownicy (Ø 26cm) ułożyć szczelnie biszkopty (można jedne na drugich). Wylać na nie masę bananową. Wstawić do lodówki i poczekać, aż ciasto nieco stężeje. Następnie ułożyć na wierzchu dwa banany pokrojone w cienkie plastry (ładniej będą wyglądać krojone pod kątem) i zalać tężejącą galaretką. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin, a najlepiej przez całą noc. 

      Jeśli część galaretki spłynie na dno nie panikujmy - zrobi to dobrze na spód ciasta, który dzięki temu będzie jeszcze bardziej zwarty :)

      Smacznego!

      Bananowiec

      Przepis dodaję do durszlakowej akcji TANIE GOTOWANIE

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „Bananowiec bez pieczenia”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rafasia
      Czas publikacji:
      piątek, 04 listopada 2011 13:01
  • sobota, 29 października 2011
    • Wielki (?) powrót

      Przez szybę

      Hmm... Rozpocząć zawsze jest trudno. A powrócić? Zacząć znów coś, co na jakiś czas odłożyło się całkiem na bok? Cóż, przekonamy się :) Nie chcę obwieszczać wielkiego powrotu, ale mogę Was zapewnić, że od dnia dzisiejszego na blogu będą pojawiać się nowe przepisy.

      W trakcie mej nieobecności docierały mnie słuchy i żale, że ostatnio mało się na blogu działo. Nie da się ukryć :) Jednak w obliczu tego, co zaprzątało moją uwagę jest to całkiem zrozumiałe - przygotowania do ślubu, przeprowadzka, wyjazdy, praca, uczelnia, popsuty piekarnik w nowym mieszkaniu... Kryzys piekarnikowy na szczęście został zażegnany w minionym tygodniu. Jednak z książki "Ciasta bez pieczenia" korzystać będę nadal - odkryłam bowiem całkiem nową przestrzeń, której wcześniej w ogóle nie doceniałam.

      Tak więc z nowym nazwiskiem, złotym krążkiem na palcu, całkiem nowymi wyzwaniami i wreszcie działającym piekarnikiem, witam się z Wami ponownie :)

      Smacznego moi Kochani! Ja tymczasem idę pogapić się przez szybę piekarnika...

      Już wkrótce

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wielki (?) powrót”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rafasia
      Czas publikacji:
      sobota, 29 października 2011 16:24
  • poniedziałek, 05 września 2011
    • Domowe suszone pomidory w zalewie

      Suszone pomidory

      Co tu dużo mówić - po prostu pyszne! Nie skorzystać z pomidorowego sezonu byłoby grzechem, a zatem szybko biegniemy na targi i bazarki po smakowite gruntowe pomidorki. Można zrobić z nich wiele, ale ja polecam suszone pomidory w pysznej oliwnej zalewie. Przygotowanie ich jest naprawdę proste, a fani tej przekąski będą zachwyceni :)

      Przepis znalazłam już w zeszłym roku w zakamarkach Lawendowego domu. Pomidory ze zdjęcia to zatem już moje drugie podejście - jeszcze lepsze niż zeszłoroczne. Odwagi moi drodzy!

      Składniki (na ten niewielki słoiczek):

      • 2kg małych pomidorów gruntowych
      • 3 ząbki czosnku
      • łyżeczka soli morskiej
      • łyżka miodu
      • łyżeczka octu balsamicznego
      • sok z 1 cytryny
      • ok. 0,5l oliwy z oliwek
      • garść świeżych ziół, np. oregano i bazylia

      Przygotowanie pomidorów należy zacząć od zaplanowania działań. Ja swoje suszyłam kilka dni, po parę godzin w temp. 50°C. Nie pozwoliłam im wyschnąć na wiór - były wysuszone, ale lekko jędrne. Każdego pomidorka dokładnie myjemy, osuszamy, przekrawamy wzdłuż na pół i układamy na blasze wyłożonej folią i... suszymy :)

      Gdy pomidory są już gotowe przygotowujemy zalewę. Ja lekko przesiekałam 3 ząbki czosnku, a następnie roztarłam je w moździerzu razem z solą. W osobnej misce wymieszałam miód z octem oraz sokiem z cytryny (wcześniej przecedzonym przez sitko). Do tej mieszaniny stopniowo dolewałam oliwę cały czas mieszając. Gdy emulsja była gotowa dorzuciłam czosnek z solą oraz posiekane świeże zioła. Warto w tym miejscu spróbować zalewy - ja moją jeszcze odrobinę dosoliłam.

      W wyparzonym słoiku układamy połowę pomidorów i zalewamy. Następnie układamy resztę i znów zalewamy. Gotowe! Dajmy im jednak odstać choć kilka dni przed pierwszym jedzeniem, aby mogły przejść smakiem i aromatem oliwy oraz ziół.

      Smacznego!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Domowe suszone pomidory w zalewie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rafasia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 września 2011 16:12
  • czwartek, 01 września 2011
    • W oczekiwaniu...

      Ostatnio usłyszałam dość miłą skargę (którą pozwalam sobie traktować jako komplement), iż dawno na blogu nic się nie pojawiło i jest to dość smutne. Owszem, nie ma co ukrywać, że ostatni wpis ukazał się 14 czerwca - faktycznie sporo czasu już upłynęło. Ale cóż zrobić, gdy głową jestem zupełnie, gdzie indziej?

      Wmawiam sobie i staram się obiecać innym, że po 10 września wszystko wróci do normy. Wtedy będę już ŻONĄ i znów odzyskam trochę czasu na pichcenie. Na razie zabierają mi je praca, spotkania, telefony i dopinanie wszystkiego na ostatni guzik :) I faktycznie, przez ostatnie miesiące piekłam znikome ilości przysmaków i pichciłam znacznie mniej sycących posiłków. Ale już niedługo :D

      Dziś np. usmażyłam mój zeszłoroczny dżem jabłkowo-bananowy i zapakowałam go w 17 małych słoiczków. Będą więc zapasy na nowej drodze życia :) Bardzo Wam polecam ten przysmak - jeśli jeszcze nigdy nie robiliście dżemów, to ten jest idealny na pierwsze "przetworowe" podejście. Przypominam więc przepis:

       

      Składniki:

      • ok. 1,5 kg obranych i pokrojonych na ćwiartki małych jabłek (tym razem miałam ok 2 kg papierówek)
      • ok. 1,2 kg obranych bananów (w tym roku użyłam ok. 1,8 kg)
      • 3/4 szklanki wody (na tegoroczną ilość owoców wlałam 1 szklankę)
      • 300g cukru light muscovado (tym razem wsypałam ok. 400g, bo więcej owoców :D)
      • 100g białego cukru (zmniejszyłam do 50g)
      • sok z połowy cytryny (< lub > w zależności od kwaśności jabłek) (poszedł sok z niemal całej)

      Ćwiartki jabłek pokroić na mniejsze kawałki, wsypać do dużego garnka, a następnie zalać wodą i zasypać cukrami. Smażyć do momentu gdy kawałki zaczną się powoli rozpadać. Banany pokroić na grubsze plasterki, wsypać do podsmażonych już jabłek. Chwilę przesmażyć razem, po czym doprawić cytryną w takiej ilości, jaka będzie Wam odpowiadać. Dalej gotować, aż woda odparuje, a dżem dobrze zgęstnieje. Ja nie dopuściłam do całkowitego rozpadnięcia się owoców, dzięki czemu teraz jest co "pogryźć" :)

      Przygotować słoiki - dokładnie umyć (można wyparzyć) i wysuszyć. Nakładać gorący, gotujący się dżem do słoików i od razu zakręcać. Wszystkie porcje zawinąć razem w gruby koc i pozostawić do wystygnięcia (nawet 12 godzin). Wszystkie zakrętki powinny się domknąć. Jesli nie, można wstawić do ciepłego pieca.

      Gorąco polecam!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „W oczekiwaniu...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      rafasia
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 września 2011 15:10

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl